Mąż potrzebny od zaraz!

Kobiety pragną być w związkach. Sformalizować je jak najszybciej, co czasami przypomina odhaczenie kolejnej pozycji na czekliście życiowych osiągnięć. Pojawia się facet, pojawiają się uczucia i zaczyna się niebezpieczne dążenie do wpadnięcia w pożądaną rutynę, bycia jak inni, życia jak inni. Mężczyzna przy boku, taki, który założy pierścionek na palec, zobowiąże się do ewentualnego kredytu i zadeklaruje chęć posadzenia drzewa w doniczce na balkonie obciążonym hipoteką na kolejne 30 lat staje się obietnicą szczęścia.

Albo wszystko albo nic!

Składanie deklaracji stanowi potwierdzenie o głębokości uczucia, którym darzy swoją partnerkę. Kiedy tylko okazuje się, że na coś nie jest gotowy, pojawiają się głosy z zewnątrz sugerujące, że nadaje się jedynie do odstrzału. Tymczasem, tak sobie luźno myślę – czy brak gotowości do pewnych działań od razu przekreśla wszystko? Najpierw za wszelką cenę dążymy do rutyny, już po kilku miesiącach kobiety są gotowe na wspólne zamieszkanie i snucie planów na następne długie lata. Po paru latach natomiast siadają z przyjaciółką nad filiżanką kawy i narzekają, że piorą, sprzątają, robią zakupy i opiekują się dziećmi, podczas kiedy on ma to głęboko w nosie. O namiętności nie ma mowy, bo płomień gaśnie, a zobowiązania skutecznie mordują chęci do jakichkolwiek aktywności. Seks staje się jedynie kolejnym obowiązkiem, który lokuje się i tak na samym końcu. Mówił, że nie jest gotowy. Z jakiegoś powodu, zapewne z miłości, pod presją wszedł w rolę, do której się nie nadawał. I co teraz?

Czy kończy Ci się termin przydatności, Kochana?

„Kobiety są z natury skłonne do poświęceń!” – och, jakie to wspaniałe i jak dobrze o nas świadczy! Potrafimy się tak szlachetnie umęczyć, cierpieć i poświęcać, podczas kiedy ci wszyscy źli mężczyźni patrzą jedynie na czubek własnego nosa. Źli ludzie. A gdyby tak się czegoś od nich nauczyć i zobaczyć, że człowiek nie ma terminu przydatności? Że szybciej, nie zawsze znaczy lepiej? Gdyby tak cieszyć się tym co jest w tej chwili, dbać o uczucie i dać mu swobodnie rozkwitać bez konieczności dawania tak dosadnych dowodów? Dość przerażające wydaje się, że kobiety przed trzydziestką zaczynają o sobie myśleć w kategoriach tych, które nie mają już szans na miłość i jako te, których zapewne nic dobrego już nie czeka. Podejmują więc rozpaczliwe próby mające prowadzić do „bycia w normie” i jeśli tylko ktoś na to nie przystaje świat zdaje się walić i palić.

A co z dzieckiem? Kiedy kredyt?

Wiesz co? Masz czas. On też ma czas. Oboje go macie! Przestańcie naciskać, przestańcie się spieszyć wierząc, że to już ostatni dzwonek. Jak tylko wnikliwie przyjrzysz się temu co Tobą kieruje, być może okaże się, że poczujesz ulgę. Odpowiedz sobie na pytanie – napędza Cię miłość czy napędza Cię strach? Jeśli strach, to czego się boisz? Tego, że jeśli nie dostaniesz dowodu, to wszystko pozostanie bez znaczenia? A co jest dla Ciebie dowodem? Kredyt na kilkadziesiąt lat? Dziecko w przeciągu pół roku? To to jest miłość, czy jednak czeklista? Gdzie w tej relacji współpraca?

Przed ołtarz czy na ołtarz?

Z jednej strony chcemy romantycznej miłości, tajemnicy, uniesień i tęsknot. Z drugiej pchamy się do garów, pełne poświęcenia w oczekiwaniu na to, że zostanie to docenione, choć nikt o to nie prosił. Skłonność do cierpienia nie świadczy o Twojej wartości, świadczy o słabości. Siła tkwi w byciu szczęśliwą ze sobą i świadomości, że nikt nie będzie dla Ciebie obietnicą szczęścia. Jeśli inwestujesz czas i emocje, to jasne, że oczekujesz zwrotu. Chcesz być kochana i chcesz, żeby ktoś poświęcał Ci czas. Chcesz też wiedzieć, że jesteś traktowana poważnie i że ktoś uwzględnia Cię w swoich planach, to zrozumiałe. Jeśli tego nie robi – zawsze możesz zrezygnować i powiedzieć, że to Ci nie odpowiada. To wymaga odwagi. Tymczasem kobiety zostają nieszczęśliwe, bo „kończy się czas”, bo „nic dobrego ich już nie czeka” i wszelkimi sposobami starają się wpłynąć na kogoś, żeby tylko dał im to czego oczekują. Winni są wszyscy wkoło, tylko nie ci, którzy nie potrafią zatroszczyć się o siebie i odważnie poszukać szczęścia gdzie indziej. Czy na pewno?

Posłuchaj naprawdę dobrej rady!

Jeśli nie jesteś szczęśliwa ze sobą, nie będziesz szczęśliwa z nikim innym. Robienie z kogoś obietnicy szczęścia skazuje Cię na to, że całe życie będziesz żyć w strachu czy za sprawą czyjejś decyzji nie pozostaniesz jednak nieszczęśliwa. Masz też szansę latami udawać, że jest dobrze, nawet jeśli nie jest – bo miłość przecież wymaga poświęceń!

 

porozmawiaj ze mną