Nowa dziewczyna Twojego byłego. Dlaczego jest lepsza od Ciebie?

 

Stało się. Zdaje się, że minęło raptem kilka sekund od kiedy się pożegnaliście, a on już zdążył sobie kogoś znaleźć. Co za tupet! A podobno tak Cię kochał i tak strasznie było mu przykro i żal. Jednak zdecydował się odejść, może nawet przyznałaś mu, że to najlepsze rozwiązanie. Ale jednak. W sumie to można się było zastanawiać czy to na pewno koniec tej historii, bo przecież tyle Was łączyło, a tu nagle – coś takiego. Zasłyszane przypadkiem zlepki informacji, jakieś zdjęcia na tablicy mogące świadczyć, że coś jest na rzeczy, bo nagle w towarzystwie pojawia się nowa twarz. Teraz jeszcze telefon od przyjaciółki, która potwierdziła tą jakże egzotyczną informację. I co robi w tym przypadku większość kobiet? Zaczyna się porównywać.

~

Co Ona ma w sobie takiego, czego nie mam ja? W czym jest ode mnie lepsza? Dlaczego mnie zastąpiła? Próba znalezienia odpowiedzi na te pytania przypomina próbę przewidywania pogody na najbliżej dwa tygodnie w oparciu o zabarwienie zużytej torebki od herbaty. Czysta abstrakcja, która donikąd Cię nie zaprowadzi. Chyba, że do krainy frustracji, w której każdego dnia, przez okrągły cały czas odbywa się niekończący się Festiwal Porównań z udziałem dwóch artystek i chórków w postaci wtórujących przyjaciółek.

~

Wspomniany Festiwal  Porównań jest z reguły niczym innym jak Festiwalem Dwóch Błędnych Teorii. Jakich? Już wyjaśniam.

 

Jest ładniejsza

Co to znaczy, że jest ładniejsza? To znaczy jaka? Ma szersze biodra? Jest szczuplejsza? Wyższa? Niższa? Inaczej ubrana? Inaczej umalowana? Piękno jest pojęciem tak względnym, że znaleźli się desperaci, którzy próbują wykreować jakieś względnie stałe pojęcie ideału, a i tak im nie wychodzi, bo zawsze znajdzie się ktoś kto ma w tym temacie zupełnie odmienne zdanie. Jak to mówią – jednemu matka, drugiemu córka. Byliście ze sobą i pewnie niejednokrotnie słyszałaś, że jesteś najpiękniejsza. W tej kwestii nic się nie zmieniło – poza jednym. Przyszedł czas, kiedy powinnaś zacząć przeglądać się w swoich oczach, a nie jego. Nie widzisz już w sobie nic najpiękniejszego? To znaczy, że razem z Nim odeszło Twoje poczucie własnej wartości. Tymczasem ono powinno być z Tobą tak nierozerwalne jak noga czy ręka, której nikt Ci nie zabiera. Stań więc przed lustrem, przyglądaj się sobie uważnie i zacznij dostrzegać w sobie piękno. Do tej pory taka byłaś, nic nie uległo zmianie. Ona po prostu wygląda jak wygląda, a wygląda inaczej niż Ty, bo każdy z nas jakoś wyglądać musi i tak się składa, że wszyscy jesteśmy różni. Zapomniałaś o tym?

 

Jest lepsza [w dowolnej kategorii]

Pozwolę sobie zapytać – skąd to wiesz? Wiesz co robisz? Lepisz kogoś z własnych braków, które sobie przypisujesz. Jeśli uważasz, że masz kiepską pracę – zapewne Ona ma lepszą. Jeśli Ty jesteś w swojej opinii niewysportowana – Ona będzie w Twoich oczach królową fitnessu.

I można tak bez końca. Budujesz czyjąś wartość własnym kosztem – widzisz to? Nie ważne w czym będziesz chciała się porównać, z takim podejściem zawsze wszystko wypadnie na Twoją niekorzyść. Po co to sobie robić?

Porównywanie się do kogoś to równia pochyła – jeśli zaczniesz ten proces i w porę go nie przerwiesz, każdego dnia będziesz swoim oprawcą.

 

Co zrobić?

Po pierwsze uwierz mi w to co Ci powiem: przeżyjesz to. Póki co, gotują się w Tobie emocje – mieszanka złości, zazdrości, smutku, rozczarowania i zawiedzionych nadziei. Rozejrzyj się wokół i zobacz ile jest kobiet, które przeżyły rozstanie i dzisiaj mają się dobrze – bez względu na to czy są w związku, czy nie. Lwia część z nich powie Ci, że to co najgłupszego można zrobić to zacząć się porównywać do kogoś kogo tworzysz we własnych wyobrażeniach, w oparciu o informacje, których dostarczają Ci inni. Daj sobie czas i skup się na sobie – nie na Niej. Każda z nas była kiedyś NIĄ dla jakiejś innej kobiety i stojąc na jej miejscu wierzyła, że ma prawo być szczęśliwa. Jeśli nie weszła w Wasz związek, nie była powodem rozstania, tylko pojawiła się w jego życiu przypadkiem – ma prawo czuć się szczęśliwa. Kobieta, która przyczyniła się do Waszego rozstania… cóż, mówią, że nie buduje się szczęścia na cudzym nieszczęściu, ale to zupełnie inna historia i ten tekst tego wątku nie dotyczy.

~

Być może są rzeczy, które „Ona” robi, a których Ty nie lubisz. Być może są między Wami różnice. To jednak nie powód do tego, żeby ujmować sobie na czyjąś korzyść. Jesteście inne, po prostu. A jeśli On potrzebował czegoś innego – to co Tobie by pozostało, to stać się kimś innym. Tego byś chciała? Hej! Jesteś wartościową, piękną kobietą. Jeśli okaże się, że Ona jest lepsza od Ciebie, to tylko dlatego, że jej na to pozwoliłaś, bo tak o sobie myślisz. A czy nie lepiej zastanowić się jak wykorzystać swój potencjał i znaleźć swoje szczęście, które czeka na Ciebie za zakrętem?

Ruszaj w drogę!

Udostępnij: