Dlaczego wchodzisz w beznadziejne związki? - Trudna Sztuka
Biuro obsługi klienta bok@trudnasztuka.pl
Twój koszyk:

Brak produktów w koszyku.

Ten serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystanie z witryny oznacza zgodę na ich zapis lub odczyt wg ustawień przeglądarki.

Dlaczego wchodzisz w beznadziejne związki?

Dlaczego wchodzę w beznadziejne związki?

„Poznaję kolejnego faceta i mam wrażenie, że znowu wpadam jak śliwka w kompot. Spotykamy się miesiąc, a ja wkładam całą swoją energię w to, żeby tym razem się udało. Oczywiście przynosi to odwrotny skutek. I po raz kolejny siedzę i zastanawiam się co jest ze mną nie tak, że nie potrafię odpuścić tylko z marszu angażuję w nową znajomość całą siebie, tak bez reszty i przy okazji bez zastanowienia. Nawet jeśli okazuje się, że ten facet jest tak naprawdę przeciętny i tak w to brnę. Szukam odpowiedzi i naprawdę nie mam pojęcia dlaczego tak robię. Pociesza mnie tylko myśl, że nie robię tak tylko ja. O co w tym chodzi?” O co chodzi?

Najczęściej chodzi o strach

Większością kobiet, które znam kieruje właśnie strach. Strach przed byciem samą, co błędnie utożsamiane jest z samotnością. No i strach przed niepasowaniem do pewnego społecznego wzoru i życiem inaczej niż reszta kobiet, które znają. Do tego strach przed niespełnieniem oczekiwań. Strach przed tym, że jest się „nie taką jak się powinno”. Ile kobiet tyle powodów wzbudzających w nich strach. Ten natomiast, jak wiemy, ma wielkie oczy i nie jest dobrym doradcą. Wciąż pokutuje społeczne przekonanie, że kobieta, żeby być kompletną i szczęśliwą – powinna być w związku. Oczywiście, dobre i wartościowe związki wspaniale na nas wpływają i powodują, że życie nabiera dodatkowych rumieńców. Podkreślam – dobre i wartościowe związki. Jednak w pogoni za szczęściem i chęcią poczucia się kompletną kobiety często angażują się w relacje, które z całą pewnością życiu tych rumieńców nie nadadzą.

Słodkie początki

Historia zaczyna się jak wiele innych – poznają się i zaczynają spędzać ze sobą czas. Czas płynie miło i przyjemnie. I nagle ona z dnia na dzień zaczyna inwestować w tego jednego mężczyznę tyle energii i emocji, że mogłaby nimi obdzielić przynajmniej pięciu innych mężczyzn. Obecnie znalezienie odpowiedniego partnera postrzegane jest jako spory problem. Dlatego za wszelką cenę dążymy do znalezienia jego rozwiązania – jak najszybciej. I będzie po sprawie. Nagle przestaje liczyć się to czego tak naprawdę bardzo pragniemy. Skupiamy się na tym, żeby od ręki załatwić sprawę i mieć to wreszcie z głowy. Dosłownie. Nie wierzysz?

Ja wierzę!

Dlatego, że codziennie poznaję kobiety tkwiące w nieszczęśliwych relacjach z mężczyznami. Nie zasługują oni na to wszystko co otrzymują. Kobiety zaangażowane bez reszty w to, żeby naprawiać na bieżąco wszystko to co się rozsypuje. Nie pominę też kobiet, które dopiero zaczynają budować znajomość. I nie dopuszczają do siebie myśli, że ona zupełnie nie rokuje i nie ma sensu. Po co to robią? Żeby wreszcie poczuć się szczęśliwymi.
Nie ma się czemu dziwić, jeśli wciąż i uparcie powtarza się wszem i wobec, że prawdziwe szczęście to tylko to z mężczyzną przy boku. Moim zdaniem brakuje w tym wyświechtanym sloganie: kochającym mężczyzną, wartościowym mężczyzną, mężczyzną godnym zaufania i zainteresowania. I najważniejszego – że szczęśliwy człowiek to ten, który nie uzależnia swojego szczęścia od innych.

Desperacja na horyzoncie

Kobieta kierowana strachem skupia całą uwagę na konieczności znalezienia partnera, bo niepostrzeżenie zdążyła uwierzyć, że tylko w ten sposób jej życie będzie prawdziwie dobre i wartościowe. Szkoda tylko, że dalej przepełnione obawami – jeśli bowiem coś ocali Cię przed strachem, później będziesz bać się jeszcze bardziej. Czego? Że stracisz swoją gwarancję spokoju.
Obawy powodują, że kobiety chcą budować związek z mężczyzną, którego tak naprawdę ledwie znają i choć doskonale wiedzą jakiego partnera by pragnęły, gotowe są zrezygnować z tego na rzecz zaznania „świętego spokoju”.

Sprzedawca obietnic

Pragnąc stworzyć związek, który rozwiąże „problem” często decydują się na przyjęcie roli sprzedawcy żądnego premii i z zapałem zachwalającego średniej jakości „produkt” przed wszystkimi innymi, a przede wszystkim – przed sobą. Wypełniają braki cechami, których oczekują i starają się dostrzegać w mężczyźnie to, czego mu brak, ofiarowując tym samym wizerunek, na który ten zwyczajnie nie zasłużył. Kobiety, które czują strach pozwalają sobie zakochać się w utopijnej wizji mężczyzny, a nie w tym jaki jest naprawdę – dla nich. Karmią się słowami, zapominając o tym, że liczy się działanie, ponieważ słowa przychodzą nam niezwykle łatwo.

Strach i co jeszcze?

Puste wiaderka. Jakiś czas temu zastanawiałam się nad tym, dlaczego w danej chwili, dany mężczyzna jest w stanie pobudzić kobietę do ogromnego zaangażowania w relację. Kiedy ta znajomość się rozpada, po pewnym czasie ona zaczyna się zastanawiać: jak to się stało, że straciłam dla niego rozum? I choć ciężko znaleźć racjonalną odpowiedź to i tak przy kolejnej nierokującej znajomości poziom zaangażowania sięga zenitu. Pomyślałam wtedy o wiaderkach.

Puste wiaderka

Wyobraź sobie, że Twoje szczęście i poczucie spełnienia to roślina. Zapewne gdybym zapytała Cię o to jak powinna wyglądać byłaby niesamowicie bujna i kolorowa. Żeby się taka stała, musiałaby być regularnie podlewana i wzmacniana. Od tego są wiaderka. Każdy z nas ma je różne – większe lub mniejsze.
Jeśli wiaderka byłyby odpowiednikiem naszych potrzeb, w pierwszej kolejności chcielibyśmy napełnić te największe. To dzięki nim nasza roślina rosłaby w siłę. Teraz wyobraźmy sobie taką sytuację – przykładowo bardzo pragniesz bliskości i akceptacji. Spotykasz mężczyznę, który uwielbia się przytulać i każdego dnia mówi Ci jaka jesteś piękna. Wiaderko wypełnia się po brzegi, roślina rośnie, a Ty wpadasz jak śliwka w kompot.
Ale! Tych wiaderek jest więcej – jest potrzeba rozmowy, ciekawego spędzania czasu i innych. Nagle okazuje się, że ten konkretny człowiek nie jest jednak w stanie Ci tego dać. I co teraz? Żal odpuścić, prawda?

Uwaga, pułapka!

To pułapka. Jeżeli nie jest w stanie dać Ci tego czego potrzebujesz, a Ty nie zrezygnujesz… I dalej uparcie będziesz próbowała się przekonać, że to wystarczy Ci do szczęścia – skazujesz się na męczarnię. Prędzej czy później zacznie Cię przytłaczać poczucie braku i niedosytu. Czy warto rezygnować ze swoich potrzeb? Nie.
Nie warto starać się zadowolić jedynie namiastką. Na świecie ktoś kto może dać Ci wiele więcej i uczynić Cię naprawdę szczęśliwą.

Miłość przychodzi łatwo

Strach i krzyczące w nas przeraźliwie potrzeby powodują, że szybko angażujemy się w znajomości. Jak najprędzej chcemy pozbyć się obaw i zaznać spokoju. To oczywiście jest słuszne, ale tylko wtedy kiedy Twoje zaangażowanie ma sens, czyli po drugiej stronie znajduje się człowiek, w którego warto inwestować czas, energię i emocje.
Określ co tak naprawdę Tobą kieruje i mając tego świadomość działaj rozsądniej. Wartościowa relacja, która naprawdę zapewni Ci poczucie spokoju i spełnienia to ta, którą nie czujesz się zmęczona. To co prawdziwe, przychodzi naturalnie i nie wymaga nadludzkiej pracy – jeśli jest inaczej, zwyczajnie i po prostu – nie da Ci szczęścia.

Kobiety często popełniają błędy. W związkach też. Uważam, że każda z nas powinna być ich świadoma, dlatego zapraszam Cię do artykułu, który znajdziesz TUTAJ

 

Barbara Strójwąs
Mam na imię Basia i jestem psychologiem miłości. Piszę dla singielek, żon, partnerek i rozwódek o związkach, mężczyznach, randkach, seksie i rozstaniach. Uczę tysiące kobiet jak znaleźć miłość i tworzyć udany związek.
czytaj więcej

Nasz bestseller!

Karty dla par

Dodaj do koszyka

Z tej samej kategorii

Zobacz także:

Sprawdź instagrama!

Instagram

Dołącz do ponad 150 tysięcy osób, zaobserwuj mój profil na Instagramie.

obserwuj
X