Mówi się, że jeśli kogoś kochasz, musisz puścić go wolno, kiedy partner chce przerwy. „Jeśli kocha, to wróci. W innym przypadku nie ma nad czym płakać”. Łatwo powiedzieć, gorzej wprowadzić w życie, prawda? Bo co się stanie, jeśli jednak nie wróci?
Kiedy partner postanawia odejść, najczęściej pojawia się ogromna potrzeba odzyskania go. Ulega się wtedy pokusie, żeby napisać chociaż jednego smska, zadzwonić na chwilę pod byle pretekstem albo zaproponować krótkie spotkanie (najczęściej po to, żeby oddać jakieś rzeczy lub wyjaśnić jeszcze jedną kwestię). Takie działania nie przynoszą oczekiwanych rezultatów.
Można zaszyć się w kącie i płakać, scrollować media społecznościowe i prowadzić domowe biuro detektywistyczne, co tylko spycha człowieka w jeszcze większą otchłań nieszczęścia. Można też wykorzystać ten czas prawidłowo i faktycznie stworzyć warunki do tego, żeby pojawiła się tęsknota za tym, co utraciliśmy. Warto zastosować się do czterech ważnych zasad, dzięki którym wykorzystasz ten paskudny czas w sensowny sposób.
Zapewne sama zauważyłaś, że idealizujemy to, co straciliśmy lub to, po co nie możemy z łatwością sięgnąć. Im szybciej oddalisz się od faceta, który deklaruje, że potrzebuje przestrzeni, tym lepiej dla Ciebie. Tak to jakoś dziwnie działa, że w miarę upływu czasu ludzie będący w związkach przestają doceniać to, co mają pod nosem i zaczynają fantazjować o tym, jak gdzie indziej mogłoby być dobrze. Przestają cieszyć się z rytuałów i wspólnie wypracowanej rutyny.
Jeśli Twój partner uznał, że lepiej będzie mu samemu, daj mu tego doświadczyć. Być może zatęskni za wspólną poranną kawą, która zdawała się od jakiegoś czasu utrapieniem. Być może dostrzeże, że tak naprawdę byliście szczęśliwi i stwierdzi, że popełnił błąd. Nie ma na to szansy, kiedy trzymasz się go kurczowo i podejmujesz histeryczne i nieprzemyślane działania po to, żeby za wszelką cenę zatrzymać go przy sobie. Pamiętaj, że z miłością jak ze zdrowiem. Ile ją trzeba cenić, ten tylko się dowie, kto ją stracił.
Niestety wiele kobiet w przypływie emocji daje facetowi przestrzeń, ale tylko pozornie. Niby zgadza się na rozłąkę, ale jednocześnie otwiera domowe biuro detektywistyczne i śledzi każdy krok swojego eks. Zdaję sobie sprawę, że chcesz go odzyskać, bo Ci na nim zależy, ale zrozum, że nie dojdzie do tego, kiedy uzna Cię za opętaną i przede wszystkim męczącą kobietę. Zamiast zatęsknić, poczuje ulgę na myśl, że się od Ciebie uwolnił. Choćbyś nie wiem jakie katusze przeżywała, pamiętaj, że przed związkiem też istniało życie. Miałaś swoich znajomych, zajęcia, smutki i radości. Po rozstaniu czas płynie dalej i choć jest trudno, ważne jest, żebyś starała się wypracować na nowo swoje własne zwyczaje.
Po każdym rozstaniu należy zerwać kontakt, jeśli to tylko możliwe (w przypadku par z dziećmi wiadomo, że muszą się ze sobą porozumiewać). Jak najszybciej należy zwrócić sobie rzeczy, uregulować sprawy finansowe, przeprowadzić rozmowę i rozpocząć okres kwarantanny. Żadnych smsów z przemyśleniami, telefonów w „jakiejś sprawie”, inicjowania „przypadkowych spotkań”. Niech Cię ręka boska broni przed publikowaniem żal-postów w mediach społecznościowych, dzięki którym zafundujesz obcym ludziom realityshow z Wami w roli głównej. Zajmij się sobą i pamiętaj, że zasada braku kontaktu dotyczy Ciebie i to Tobie ma pomóc stanąć na nogi. Powrót do byłego może być efektem ubocznym.
Być może wydaje Ci się, że jeśli mnie posłuchasz, zaprzepaścisz szansę na uratowanie miłości. Nie. Zaprzepaścisz ją, naciskając i będąc jak wrzodek, który uprzykrza życie. W każdym podręczniku dla studentów psychologii przeczytasz, że nacisk budzi opór. Kiedy próbujesz kogoś do czegoś zmusić, efekt będzie odwrotny. Zapamiętaj to!
Zacznij od realizowania małych celów, które przed sobą postawisz. Dbaj o siebie i troszcz się o siebie. Możesz spędzić w milczeniu wieczór z przyjaciółką lub wyjść na imprezę. Możesz nadrobić zaległości serialowe lub zrobić porządek w szafie. Ten wpis może okazać się przydatny! Możesz układać puzzle lub leżeć i patrzeć w sufit, dopóki Ci się to nie znudzi. Zrozum, że wciąż jesteś autonomiczną jednostką, która potrafi i może żyć bez partnera. Wiadomo, że chciałabyś powrotu i jest szansa, że do niego dojdzie. Jeśli jednak tak się nie stanie, Twoje życie będzie toczyć się dalej i za jakiś czas najpewniej stwierdzisz, że jesteś szczęśliwa w nowej rzeczywistości. Potrzeba jednak czasu, żeby do tego dojrzeć.
Z mojej praktyki zawodowej wiem, że choć po rozstaniu potrzeba powrotu jest ogromna, najczęściej okazuje się, że ludzie nie powinni do siebie wracać. Do zerwania dochodzi z określonych przyczyn. Kiedy do pary dociera, że nie są w stanie zmienić się na zawołanie i w dalszym ciągu nie mogą zaakceptować denerwujących zwyczajów drugiej strony lub jej wad, dochodzi do ponownego rozdzielenia. Historia się powtarza i boli tak samo. Żeby do rozstań nie dochodziło, warto eliminować błędy na bieżąco, zamiast czekać na kryzys. Zachęcam Cię do lektury II części Narzędziownika – znajdziesz tam sporo cennych wskazówek, jak zapobiegać, zamiast leczyć.
Z tej samej kategorii
Sprawdź instagrama!
Dołącz do ponad 150 tysięcy osób, zaobserwuj mój profil na Instagramie.